Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kutaisi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kutaisi. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 maja 2016

Nasza Gruzja, Jak dojechać do Sighnaghi z lotniska w Kutaisi?




Jak dojechać z lotniska w Kutaisi i z Tbilisi do Sighnaghi- małej Toskanii?
Gruzja jest małym krajem. Jednak przemieszczanie się po niej zabiera dużo czasu. Większość turystów po przylocie do Gruzji na bieżąco weryfikuje swoje plany.

Dużo turystów przylatuje do Kutaisi ponieważ tam lądują samoloty tanich linii lotniczych. Znaleźli się przedsiębiorczy ludzie, którzy zorganizowali regularne rejsy busików z lotniska do Tbilisi i Batumi. Linia nazywa się Georgian Bus.  Czekają one na pasażerów przylatujących z Polski. 

Jeżeli przejdziecie odprawę paszportową i odbierzecie bagaż, to przy wyjściu z lotniska są stoiska, gdzie można kupić bilet na busik. Przejazd z Kutaisi do Tbilisi kosztuje 20 GEL. Podróż trwa 4 godziny. Busik przyjeżdża do centrum Tbilisi na Plac Puszkina około godziny 11-tej. Plac Puszkina znajduje się przy Placu Wolności, gdzie jest stacja metra Liberty Squer.


Metrem za 0,5 GEL należy przemieścić się do stacji Samgori, przy której znajduje się dworzec autobusowy z busikami do Sighnaghi. Busiki odjeżdżają codziennie w godzinach 9, 11, 13, 15, 17 i 18- tej. Bilet kosztuje 7 GEL.

Jeżeli przyjedziecie do Tbilisi po godzinie odjazdu ostatniego busika do Sighnaghi, wówczas przy stacji metra Isani stoją taksówki, których kierowcy za 50-60 GEL ( cena całkowita dla 1-4 osób) dowiozą was do Sighnaghi. Dla czterech osób to prawie cena busika. Stacja metra Isani znajduje się przed stacją Samgori jadąc od Liberty Squer.

Sighnaghi- mała Toskania

Podróż z Tbilisi do Sighnaghi trwa około 1,5 godziny.
A w Sighnaghi polski Peter’s Guest House oferuje relatywnie tanie noclegi w pokojach z łazienkami, jednodniowe wycieczki po regionie i atmosferę, jak u cioci na wakacjach.

  


Serdecznie zapraszamy do Gruzji, do pięknej Kachetii, do klimatycznego Sighnaghi, do naszego Peter's Guest House, do kontaktu z nami:

 celina.wasilewska63@gmail.com 

nr tel.   +995 599 22 19 63  - polski, rosyjski, angielski (Polish, 
Russian, English)



Zapraszamy do polubienia nas na. Like us on Facebook  https://www.facebook.com/peterguesthouse
 

Booking rooms. Rezerwować pokoje można też tutaj 


Cdn.

wtorek, 10 marca 2015

Gruzja, Kutaisi, Jeszcze nie kończymy gruzińskiej przygody!!! 29.09-01.10.2014r

Po śniadaniu pojechaliśmy metrem do przystanku Samgori. Tam przeszliśmy na dworzec autobusowy Mestia i marszrutką za 10 lari pojechaliśmy do Kutaisi. W Kutaisi zamieszkaliśmy u naszej koleżanki Maki.

Ja i Maka

Pogoda nie sprzyjała wycieczkom i korzystając z niewielu godzin bez deszczu spacerowaliśmy po mieście.







Centrum Kutaisi jest nawet ładne.























 Nad rzeką jest stacja kolejki linowej do parku zabaw usytuowanego na górze. Rozciąga się stamtąd widok na miasto. Przejazd kolejką kosztuje 0,5 lari.














Odwiedziliśmy też katedrę Bagrati.






Ostatni dzień upłynął na przygotowaniach do powrotu do Polski. Wieczorem taksówką za 20 lari pojechaliśmy na lotnisko.
Wracaliśmy do domu wiedząc, że wrócimy do Gruzji, do naszego gruzińskiego domu, ale o tym w następnych postach.

Serdecznie zapraszamy do pięknej Kachetii, do klimatycznego Sighnaghi, do kontaktu z nami:

 celina.wasilewska63@gmail.com 

nr tel.   +995 599 22 19 63  - polski, rosyjski, angielski (Polish, 
Russian, English)

Zapraszamy do polubienia nas na: https://www.facebook.com/peterguesthouse

Rezerwować pokoje można też tutaj 

Cdn.

niedziela, 12 października 2014

Gruzja, Kutaisi, 31.08. 2014 r

Pobudka o godz. 4:30. Do Warszawy jechaliśmy autobusem o 6:10. Niebo było zaciągnięte chmurami, przez które delikatnie próbowało przedrzeć się słońce. Było dość ciepło jak na koniec sierpnia. Termometr na dworcu autobusowym pokazywał 14,5 stopnia.


Przed dziesiątą dotarliśmy na lotnisko Chopina w Warszawie.

 Samolot mieliśmy o 15:50 więc czekaliśmy siedząc na hali odlotów i obserwowaliśmy ludzi. Czas minął szybko i po odprawie paszportowej mogliśmy już odliczać minuty do odlotu. Wystartowaliśmy planowo, a pilot poinformował nas, że lot potrwa ok. 3 godziny i 5 minut i nie polecimy nad terytorium Ukrainy, a nad Bałkanami i tureckim wybrzeżem Morza Czarnego. W samolocie usiadła przy nas Karina- Gruzinka mieszkająca od 25 lat w Polsce. Ćwierć wieku temu wyszła za mąż za Polak i zamieszkała z mężem w Łodzi. Leciała do rodziny w Gruzji. Podróż upłynęła na rozmowie z Kariną. W Kutaisi wylądowaliśmy o 21:00 czasu gruzińskiego( 19:00 czasu polskiego). Po kontroli paszportowej poszliśmy po bagaże. Piotr pomógł Karinie i razem wyszliśmy z lotniska. Chcieliśmy jechać do Poti ale było już późno i marszrutki w tym kierunku miały być jutro rano, a kierowca taksówki życzył sobie 60 lari za kurs. Wtedy Karina zaproponowała żebyśmy pojechali razem z nią do jej koleżanki w Kutaisi, gdzie możemy przenocować, a na drugi dzień spokojnie jechać do Poti marszrutką. Tak też zrobiliśmy. W drodze z lotniska do Kutaisi kierowca rozmawiał z Kariną po gruzińsku. Miałam wrażenie, że rozmowie towarzyszyły dość duże emocje. W mieście nie potrafił dojechać pod wskazany przez Karinę adres i mimo jej uwag, że powinien skręcić w miejscu, które pokazała, kierowca pojechał dalej. Po chwili jednak zwątpił w swoje racje i postanowił zawrócić. Niestety podczas tego manewru inny samochód próbował cofać, a nasz rozemocjonowany kierowca wjechał na jego tył. Panowie wysiedli i dyskutując o zdarzeniu oglądali swoje samochody. My też postanowiliśmy wysiąść i dojść do domu przyjaciółki Kariny na piechotę. Na szczęście nie było daleko.
Od lewej: ja, Karina i Maka


 Maka mieszka z siostrzenicą Majko, która zagrała dla nas na pianinie.
Ja z Majko


Przyjęła nas bardzo serdecznie. Zjedliśmy kolację, opowiedzieliśmy o sobie i o przygodzie z kierowcą taksówki. Karina dopiero w domu powiedziała nam, że podczas jazdy kierowca miał do niej pretensje o to, że zabrała nas z sobą, bo inaczej może byśmy pojechali do Poti taksówką. Nie wiedział, że byliśmy zdecydowani czekać na lotnisku do rana, bo przejazd marszrutką był niemal 10 razy tańszy niż taksówką.
Tak oto zaczął się nasz pobyt w Gruzji, za którą bardzo tęskniliśmy cały rok.

Cdn.