poniedziałek, 10 lipca 2017

Nasza Gruzja, Druga strona medalu

Pisałam o rezerwacji noclegów w Gruzji i o problemach z tego wynikających tutaj.



Dzisiaj przedstawię drugą stronę medalu, czyli problemy, które dotykają właścicieli obiektów noclegowych.

Turysta rezerwuje pokój na różne sposoby. Czasem kontaktuje się bezpośrednio z wybranym obiektem, czasami dokonuje rezerwacji za pośrednictwem np. booking.com.

Właściciel obiektu lepiej lub gorzej zarządza tymi rezerwacjami. W momencie, kiedy gość dokonuje rezerwacji na booking.com, czy podobnym portalu, pokój jest automatycznie zamykany i niedostępny dla innych chętnych w danym terminie.

Właściciel czeka na gościa, czasami gość wcześniej napisze lub zadzwoni, o jakiej porze dnia można się go spodziewać, czasami nie. Booking umożliwia komunikację z wybranym obiektem, udostępnia również nr telefonu obiektu po dokonaniu w nim rezerwacji.

Bywa jednak tak, że turysta zmieni plany w trakcie podróży. Ma do tego prawo, czasem życie zweryfikuje plany, czasami nie wystarczy czasu, lub zwyczajnie przejdzie ochota na wizytę w wybranym miejscu.

Dobrym zwyczajem jest powiadomić właściciela obiektu o rezygnacji z noclegu. Może w tym czasie ktoś inny zechce skorzystać z pokoju, który Ty, drogi turysto, zarezerwowałeś. Gospodarz wówczas nie będzie czekał do późnej nocy myśląc, że może coś złego przydarzyło się jego gościom i z tego powodu opóźnia się przyjazd.

Słyszałam tekst w stylu " można na bookingu kliknąć "no- show" i po sprawie".

Tak, można kliknąć i tak się robi. Jednak warto pomyśleć w tym momencie o tych turystach, którzy chcieliby się zatrzymać w danym miejscu na nocleg, a nie mogą, bo chociaż pokój stoi wolny, to gospodarz ma "związane ręce".

Jeżeli umawiamy się z kimś i z jakiegoś powodu nie możemy przyjść na spotkanie, to większości przypadków informujemy o tym drugą stronę. Nie oczekujemy, że kliknie ona "no- show" i przejdzie nad tym do porządku dziennego. Rezerwacja noclegu też jest taką umową i jeżeli chcemy aby nas traktowano poważnie, również my traktujmy tak innych.

Życzę zarówno turystom jak i właścicielom obiektów noclegowych dobrych, uprzejmych relacji i zrozumienia siebie nawzajem.

 Jeżeli macie w planie odwiedzenie Gruzji, to zapraszamy  do pięknej Kachetii, do klimatycznego Sighnaghi, do naszego Peter's Guest House, do kontaktu z nami:

 celina.wasilewska63@gmail.com 

nr tel.   +995 599 22 19 63  - polski, rosyjski, angielski (Polish, 
Russian, English)



Zapraszamy do polubienia nas. Like us on the Facebook  https://www.facebook.com/peterguesthouse

I na naszą stronę http://www.petersguesthouse.pl/

Booking rooms. Rezerwować pokoje można też tutaj 


Cdn.



wtorek, 11 kwietnia 2017

Nasza Gruzja, Komu Gruzja może nie wyjść na dobre?

Ufff!!!
Dawno nic nie pisałam. Szczerze mówiąc odpoczywaliśmy po intensywnym sezonie, a i powtarzać się nie chciałam. Ale tym razem troszkę się powtórzę.

Gruzja, kraj piękny, ludzie gościnni, cenowo nie wychodzi drogo, a pogoda latem gwarantowana.

Nic, tylko kupować bilety i lecieć. Nawet rezerwować noclegów nie trzeba, bo zawsze coś się znajdzie. Jest tu bezpiecznie i swojsko.

Wszystko przemawia za wizytą w tym pięknym, winem i czaczą płynącym kraju.

Myślę jednak, że jest pewna grupa ludzi, którzy powinni bardzo głęboko przemyśleć wycieczkę do Gruzji. Są to ludzie, którzy mają problem z alkoholem, a szczególnie ci, którzy podjęli wysiłek leczenia swego alkoholizmu.

Piszę o tym jak najbardziej poważnie. Tu jest bardzo nikła świadomość tej choroby wśród mieszkańców, a alkohol leje się wartkim strumieniem. O tradycji produkowania i picia alkoholu w Gruzji pisałam tutaj.

Alkohol, czyli słynna czacza ( destylat z winogron) i wino, jest wszędzie. Produkuje go chyba każdy mieszkaniec, a z pewnością każdy częstuje kieliszkiem nowo przybyłych gości. Na lotnisku przy odprawie paszportowej dostaje się butelkę wina na dzień dobry. Potem na każdym zakręcie, w większości sklepów spożywczych, na każdym bazarze, w mieście i na wsi, wszędzie jest alkohol. Wszystkie imprezy obowiązkowo muszą być sowicie okraszone alkoholem.

Można odmówić- powiecie. Owszem, można! Tylko spróbujcie tu tłumaczyć dlaczego nie chcecie pić. Argument "nie, bo nie" raczej słabo przechodzi.

 Choroba?- lepiej! Ale przecież gruzińskie wino, to lekarstwo na wiele chorób, może i na Twoją? Wypij! Od razu lepiej się poczujesz!

Jestem alkoholikiem. Nie wolno mi! Jakim alkoholikiem? Raz można miło spędzić czas, wypić kilka kieliszków wina! Nasze wino jest ekologiczne, od niego nikt nie choruje. A czaczę pije się codziennie rano. Kieliszek dla zdrowia! Śmiało, pij! Domowej roboty alkohol z pewnością ci nie zaszkodzi!

I tak w kółko. Można by jeszcze dużo o tym pisać, tylko po co? Powinniście być świadomi zagrożeń.
Jadąc do Gruzji trudno nie spotkać się z alkoholem, no chyba, że będziecie poruszać się z dala od miejsc tłumnie odwiedzanych przez turystów, a i tak traficie na kogoś, kto zaproponuje lufkę.

Co zatem z mieszkańcami Gruzji? Czy alkoholizm jest tu nagminny?

Gruzini w moim pojęciu piją dużo i jedni mogą całe życie nie wpaść w sidła choroby alkoholowej, a inni wpadają bardzo szybko. Tak jest na całym świecie. W Polsce też za kołnierz się nie wylewa- powiecie. Tak, nie wylewa się, ale w Polsce mamy dość dobrze rozwinięty system pomocy dla chcących się leczyć z tego okrutnego nałogu.

A w Gruzji? Na co może liczyć gruziński alkoholik?

W Tbilisi jest klinika leczenia uzależnień. Może jest też w Batumi, czy Kutaisi, nie wiem. Co można tam zrobić, jak pomóc komuś, kto przyjdzie i powie- Ratujcie, nie mogę sobie poradzić sam/a!

Jedyną formą pomocy na obecną chwilę jest wszywka. Kosztuje 225 GEL i działa 1 rok. Lekarz informuje o możliwych konsekwencjach zapicia wszywki i to wszystko. Jesteś wolny!

Biedniejsi mieszkańcy oddalonych od Tbilisi miejscowości ratują się co jakiś czas kroplówkami z witaminą B, które wykonuje znajoma pielęgniarka. Kroplówka z usługą kosztuje 20 GEL. To duża kwota dla tutejszych mieszkańców, ale zdarza im się korzystać z tej możliwości, aby podreperować organizm i dalej pić.

Świadomość problemu istnieje, ale jest bardzo nikła, a wszechobecna bieda nie sprzyja walce z alkoholizmem. Nie ma tu grup wsparcia, terapii, uświadamiania na temat skutków picia. Są przepisy, że niepełnoletniemu nie można sprzedać alkoholu, tylko kto tego przestrzega? Niejednokrotnie widziałam kupujące alkohol czy papierosy dzieci. Bo rodzicom nie chciało się czterech liter ruszyć z domu!

Wszyscy, którzy świadomi są swego problemu z alkoholem i własnej bezsilności wobec niego, niech dobrze przemyślą wyjazd do Gruzji, bo tu wszystkie zmysły jednocześnie są drażnione różnego rodzaju trunkami.

Jeżeli macie w planie odwiedzenie Gruzji, to zapraszamy  do pięknej Kachetii, do klimatycznego Sighnaghi, do naszego Peter's Guest House, do kontaktu z nami:

 celina.wasilewska63@gmail.com 

nr tel.   +995 599 22 19 63  - polski, rosyjski, angielski (Polish, 
Russian, English)



Zapraszamy do polubienia nas. Like us on the Facebook  https://www.facebook.com/peterguesthouse

I na naszą stronę http://www.petersguesthouse.pl/

Booking rooms. Rezerwować pokoje można też tutaj 


Cdn.