Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mccheta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mccheta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 marca 2019

6 dni w magicznej Kachetii z wizytą w Kazbegi


Kachetia jest wschodnim regionem Gruzji słynącym z wyrobu wina. Zachwyca niepowtarzalnym krajobrazem od Kaukazu, przez doliny, stepy, kaniony. Oprócz zróżnicowanej przyrody Kachetia posiada na swoim terenie mnóstwo zabytków historycznych i sakralnych.

Dla chętnych na pobyt w Kachetii i poznanie ciekawych miejsc przygotowaliśmy ofertę, która obejmuje niemal cały region oraz stolicę Gruzji.



6 dni w magicznej Kachetii z wizytą wKazbegi

dla grup min 4 - max 12 osób


1 dzień 
Odbiór z lotniska w Tbilisi lub z Georgian Bus z Tbilisi, przejazd do miejsca zakwaterowania w Sighnaghi, zwiedzanie miasteczka, czas wolny.

Sighnaghi jest wyjątkowym gruzińskim miasteczkiem ze względu na zabudowę, która została odrestaurowana. Nie przypomina w niczym innych gruzińskich miast. Położone jest na wzgórzach na wysokości około 800 m n. p. m. regionie Kachetia. Atrakcją miasteczka jest urząd stanu cywilnego, gdzie zarówno Gruzini, jak i obcokrajowcy mogą wziąć ślub o każdej porze dnia i nocy w każdy dzień tygodnia.
W mieście i najbliższej okolicy można zwiedzić:
- bardzo dobrze zachowane mury obronne z XVIII wieku.
- położony na górskim cyplu cmentarz, z którego roztaczają się przepiękne widoki na dolinę Alazani, góry Kaukazu i Sighnaghi.
- muzeum Niko Pirosmaniego, gdzie w jednej z sal wystawowych znajdują się obrazy malarza.
- miejsca widokowe, z których można podziwiać panoramę miasta, dolinę Alazani i góry Kaukazu.
- monastyr św. Nino w Bodbe, który położony jest w malowniczym miejscu 2,5 km od Sighnaghi. Według wierzeń na terenie monastyru pochowana jest patronka Gruzji św. Nino. W starej świątyni można podziwiać przepiękne freski.

2 dzień

Śniadanie, wycieczka po dolinie Alazani, powrót do Sighnaghi na nocleg.

Wycieczka po dolinie Alazani

Wyjazd z Sighnaghi po śniadaniu.
Po drodze zwiedzamy muzeum Czawczawadze w Tsinandali ( w okresie od końca sierpnia do początku października zwiedzamy winnicę Shumi zamiast muzeum), zamek w Gremi, monastyr Nekresi, fabrykę wina Kindzmarauli w Kvareli i jeżeli pogoda dopisuje, to kończymy wycieczkę nad jeziorem Ilja.
Czas zwiedzania i tempo jest dostosowane do indywidualnych preferencji, pilnujemy jednak, aby zmieścić się w godzinach pracy poszczególnych punktów.
Zdarza się, że przypadkiem trafia się dodatkowa atrakcja po drodze, np. wyścigi konne, biesiada z okazji lokalnego święta.

3 dzień

Śniadanie, wycieczka do DG, przystanek w Oasis Club, gdzie można zjeść obiad, powrót do Sighnaghi na nocleg.

Wycieczka do David Garedża
Wyjeżdżamy po śniadaniu, po drodze robimy na życzenie przystanki na zdjęcia i podziwianie stepowego krajobrazu.
Na miejscu nasi goście mają nielimitowany czas na zwiedzanie wykutego w skale monastyru David Garedża.
W drodze powrotnej na życzenie gości zatrzymujemy się na posiłek we wsi Udabno w polskim Oazis Club u Kingi i Ksawerego.


4 dzień

Śniadanie, wycieczka do Kazbegi, po drodze przystanek przy twierdzy Ananuri, na Przełęczy Krzyżowej przy pomniku Przyjaźni Rosyjsko- Gruzińskiej, w Kazbegi wjazd na górę do monastyru.
Powrót do Sighnaghi, po drodze zatrzymamy się na obiad. Nocleg w Sighanghi.


5 dzień

Śniadanie, wyjazd do parku Lagodekhi, chętni idą na trekking do wodospadu, pozostali biesiadują nad rzeką.
Powrót do Sighnaghi, nocleg.


6 dzień

Śniadanie, Spacer do monastyru św. Nino w Bodbe- monastyr, który położony jest w malowniczym miejscu 2,5 km od Sighnaghi. Według wierzeń na terenie monastyru pochowana jest patronka Gruzji św. Nino. W starej świątyni można podziwiać przepiękne freski. Czas wolny, transfer na lotnisko lub do Tbilisi na Georgian Bus.


Cena 450 euro od osoby za 6 dni w Kachetii.

Cena nie zawiera biletów lotniczych, biletów wstępu, obiadów i kolacji.

Cena zawiera transfer z i na lotnisko w Tbilisi lub z i na Georgian Bus w Tbilisi, noclegi ze śniadaniami w pokojach dwu i trzyosobowych z łazienkami, 4 wycieczki jednodniowe, opiekę polskojęzycznego pilota.

 Dla chętnych jest możliwość przedłużenia pobytu o Adżarię, po wcześniejszym uzgodnieniu z polskim rezydentem w Batumi tutaj, gdzie będą czekały na Was apartamenty blisko morza oraz opieka polskiego przewodnika.

Zwiedzanie na każdej z wycieczek jest dostosowane do tempa zwiedzających, w trakcie przejazdów zatrzymujemy się na zrobienie zdjęć i podziwianie krajobrazów ( i inne potrzeby indywidualne).



Serdecznie zapraszamy do Gruzji, do pięknej Kachetii, do klimatycznego Sighnaghi, do naszego Peter's Guest House, do kontaktu z nami:

 celina.wasilewska63@gmail.com 

nr tel.   +995 599 22 19 63  - polski, rosyjski, angielski (Polish, 
Russian, English)



Zapraszamy do polubienia nas na FB. Like us  https://www.facebook.com/peterguesthouse

 
oraz na naszą grupę FB  Gruzja i my
Cdn.


W drodze przez stepy do David Garedża


poniedziałek, 9 marca 2015

Gruzja, Tbilisi, Co można robić w dużym, gruzińskim mieście? 25-28.09.2014 r

Co można robić w Tbilisi?

Rano ruszyliśmy do Tbilisi. Zatrzymaliśmy się u Asmati. Ucieszyła się na nasz widok i zaraz zawołała sąsiadki. Poznaliśmy wszystkie znajome Asmati.



W środku Asmati

Po południu odwiedziliśmy naszą koleżankę Likę. Remontowała swój dom i przygotowywała więcej pokoi dla turystów. Mieszka ona przy ul. Grigol Hantsteli 5 (hulyanikoladze@yahoo.com). Pisałam o niej tu .


Od lewej: ja, mama Liki i Lika

Tbilisi jest miastem, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie.

Sobór Trójcy Świętej i łaźnie

Muzeum Etnograficzne i Mtacminda

Spacer po Tbilisi i Mama Daviti

 Piotr lubił odwiedzać bazar przy suchym moście. Ma on własny klimat. Na stoiskach można znaleźć dzieła sztuki i kicz, przedmioty stare i nowoczesne. Jednak przede wszystkim można porozmawiać z ciekawymi ludźmi i usłyszeć ciekawe historie.






Bazar przy suchym moście na zdjęciach

W piątkowy wieczór zadzwonił do nas nasz przyjaciel Gaga i umówiliśmy się z nim. Zabrał nas do restauracji. Spędziliśmy cudowny wieczór przy muzyce i wyśmienitym jedzeniu. Tańczyliśmy, wznosiliśmy toasty i cieszyliśmy się ze spotkani, które przeciągnęło się do 2- giej w nocy.

Od lewej: ja, Gaga i Gocza



Następnego dnia pojechaliśmy do Mcchety odwiedzić naszą znajomą Guliko. Marszrutka do Mcchety kosztuje 1 lari. Podczas ostatniego pobytu w tym mieście mieszkaliśmy u niej. Guliko jest energiczną, starszą panią. Pokazała nam wyremontowane pokoje, poczęstowała kawą, herbatą i ciastem.

Ja z Guliko


Piotr z Guliko

Zdjęcia z Mcchety

Po powrocie do Tbilisi Asmati zorganizowała spotkanie przy kawie z sąsiadkami. Spędziłyśmy uroczy wieczór.


Ostatniego dnia w Tbilisi pojechaliśmy na bazar koło dworca Didube. W zasadzie nie kupiliśmy tam nic ale przyjemnie było pochodzić wśród wielu stoisk z różnymi towarami.
Wieczorem Asmati zaprosiła nas na kolację do pobliskiej restauracji. Zamówiliśmy pierożki chinkali. Po kilkunastu minutach kelnerka przyniosła nam dzban wina. Widząc nasze zdziwienie, bo przecież nie zamawialiśmy wina, powiedziała, że to prezent od sąsiedniego stolika. Podziękowaliśmy. Po kilku minutach przyniosła duże chaczapuri i uprzedzając nasze pytanie, powiedziała, że to od drugiego stolika. Znowu podziękowaliśmy i po kilku minutach wszyscy złączyliśmy nasze stoliki w jeden duży i zaczęliśmy prawdziwą, gruzińską imprezę. Potem nastąpiła wymiana numerów telefonów, zaproszenia i w końcu tańce. Ostatni dzień w Tbilisi zakończyliśmy wesoło i w wyborowym towarzystwie.

Piotr pije toast z dużym Dawidem



Asmati wygłasza toast





Serdecznie zapraszamy do pięknej Kachetii, do klimatycznego Sighnaghi, do naszego Peter's Guest House, do kontaktu z nami:

 celina.wasilewska63@gmail.com 

nr tel.   +995 599 22 19 63  - polski, rosyjski, angielski (Polish, 
Russian, English)

Zapraszamy do polubienia nas na: https://www.facebook.com/peterguesthouse

Rezerwować pokoje można też tutaj 


Cdn.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Gruzja, Mccheta 13.06.2013 r

Jak spędzić dzień w Mcchecie w Gruzji?

Rano obudziło nas piękne słońce. Pogoda w Gruzji jak zwykle nie zawiodła. Zjedliśmy śniadanie i postanowiliśmy powłóczyć się po uliczkach Mcchety. Chcieliśmy zwiedzić klasztor Samtawro i obejrzeć miasto. Mccheta jest niewielka ale ma kilka ciekawych miejsc.
 Klasztor Samtawro znajduje się niedaleko świątyni Sweti Cchoweli. Są tam dwa kościoły- większy z XI, a mniejszy z IV wieku.

Świątynia Samtawro z XI w



Mniajsza świątynia z IV w. Według legend w tym miejscu modliła się św. Nino
Na terenie klasztoru znajduje się grób mnicha Gabriela, którego Gruzini uważają za świętego. Wierni tłumnie przybywają na jego grób i modlą się prosząc o pomoc i zdrowie. Jeden z Gruzinów, z którym tam rozmawialiśmy, mówił, że grób Gabriela promieniuje szczególną energią, która ma moc uzdrawiania.

Wierni przy grobie mnicha Gabriela


W klasztorze obecnie posługuje czterdzieści mniszek. Jest tam też rozległa nekropolia.

Zdjęcia Klasztor Samtawro

Po zwiedzeniu Samtawro poszliśmy powłóczyć się po uliczkach Mcchety. Na jednej z nich spotkaliśmy grupę starszych panów. Z rozmowy z nimi dowiedzieliśmy się, że są uchodźcami z Abchazji, których tutaj osiedlono. Mówili nam, że bardzo tęsknią za swoimi rodzinnymi stronami, do których nie mogą wrócić. Powiedzieli, że w pobliżu jest mała cerkiewka, którą warto zobaczyć. Poszliśmy ją obejrzeć.

Ja przy małej cerkiewce

Zdjęcia Malutka cerkiewka w Mcchecie

Po zwiedzeniu cerkiewki postanowiliśmy coś zjeść. Usiedliśmy przy stoliku jednej z knajpek na placu przy klasztorze Sweti Cchoweli. Zamówiliśmy pierogi chinkali, bakłażana z pastą z orzechów i chaczapuri.

Pod żółtymi parasolkami spożywaliśmy posiłki

Po sutym posiłku i z powodu upału zamierzaliśmy udać się do naszego pokoju na sjestę. Gdy przyszliśmy do domu okazało się, że do Gulo przyjechała rodzina w gości. Gulo zaprosiła nas do stołu byśmy poznali jej rodzinę i wypili z nimi po kieliszku wina.

Z rodziną Gulo


Ja z Guliko pijemy bruderszaft

Trochę z nimi posiedzieliśmy, porozmawialiśmy i poszliśmy do pokoju, by odpocząć i przeczekać upał. Pod wieczór, gdy upał zelżał, wyszliśmy do miasta. Chodziliśmy po starych, pięknie odrestaurowanych uliczkach.
Mccheta jest spokojnym miasteczkiem na wieczorny spacer.

Dorożka na uliczkach Mcchety




Mozajka z terakoty na jednym z budynków

Piotr na jednej z ulic Mcchety

Zawędrowaliśmy pod świątynię Sweti Cchoweli i spotkaliśmy tam grupę polskich turystów. Czworo z nich zamierzało zostać w Mcchecie i szukali noclegu. Zaprowadziliśmy ich do Guliko, która wynajęła im pokoje, a nas obdarowała butelką wina w podziękowaniu za dodatkowych lokatorów. Poleciliśmy im odwiedzenie cerkwi Dżwari na wzgórzu i obejrzenie stamtąd panoramy miasta.

Widok na Sweti Cchoweli ze wzgórza Dżwari

 Gdy wrócili, mieli ochotę na wino. Okazało się, że w pobliskim sklepiku nie ma wina. Sprzedawczyni powiedziała, że na uliczce obok siedzi "dziadzia Kola" i u niego można nabyć ten szlachetny trunek. Gdy podeszliśmy do niego nie reagował. Ożywił się dopiero na słowo "wino". Podniósł się ze stołeczka i ruszyliśmy do jego piwniczki. Kiedy ją otworzył, to jakbyśmy się cofnęli do czasów stalinowskich. Było tam dużo pamiątek z tej epoki i portretów Stalina. Dziadek był tak stary, że napełnianiem butelek z gąsiora zajął się Piotrek.
Po powrocie usiedliśmy wspólnie do stołu by skonsumować zakupiony trunek. Po degustacji poszliśmy spać. Następnego dnia zamierzaliśmy jechać do Gori.

Serdecznie zapraszamy do pięknej Kachetii, do naszego Peter's Guest House w Sighnaghi, do kontaktu z nami:

 celina.wasilewska63@gmail.com 

nr tel.   +995 599 22 19 63  - polski, rosyjski, angielski (Polish, 
Russian, English)

Zapraszamy do polubienia nas na: https://www.facebook.com/peterguesthouse

Rezerwować pokoje można też tutaj 

Cdn.

piątek, 16 sierpnia 2013

Gruzja, Kazbegi- Mccheta, 12.06.2013 r


Na dzisiaj zaplanowaliśmy wyjazd z Kazbegi i dotarcie do Mcchety. Wstaliśmy rano i zamierzaliśmy po śniadaniu udać się na przystanek autobusowy i tam wsiąść w marszrutkę jadącą w kierunku Tbilisi. Podczas śniadania zjawił się Vasilij i powiedział nam, że z Tbilisi kierowca wiezie do niego turystów i jakbyśmy chcieli, to możemy z nim zabrać ponieważ będzie wracał do Tbilisi. Na pytanie o cenę wskazał na nas i Holendrów i powiedział "10 lari od czełowieka". Przetłumaczyliśmy Holendrom o co chodzi i wszyscy zdecydowaliśmy się skorzystać z oferty Vasilija.

Nasz 75-letni kierowca, wujek Vasilija

 Około godziny 11-tej przyjechał kierowca z turystami, jak się okazało z Polski i Vasilij od razu poprosił nas o rekomendację jego guest housu. Zapakowaliśmy bagaże i ruszyliśmy w drogę. W trakcie rozmowy z kierowcą okazało się, że jest on wujkiem Vasilija i ma 75 lat. Ponieważ emerytury w Gruzji wynoszą 125 lari więc ludzie muszą sobie dorabiać. Po drodze zatrzymaliśmy się w górach, aby zrobić kilka zdjęć.

W drodze powrotnej z Kazbegi


 Zdjęcia z trasy Kazbegi- Mccheta

W trakcie jazdy zadzwonił telefon kierowcy i po krótkiej rozmowie kierowca oddał mi telefon i powiedział, że Vasilij chce ze mną rozmawiać. Vasilij telefonicznie prosił mnie znowu o rekomendacje jego guest housu.
  Zapytaliśmy kierowcę czy zatrzyma się w Annauri żebyśmy mogli obejrzeć twierdzę. Kierowca nie miał nic przeciw temu. Zwiedziliśmy twierdzę i pojechaliśmy dalej.
Twierdza Annauri z XVII w.



Zdjęcia twierdzy Annauri

Okazało się, że wuj Vasilija to bardzo sympatyczny, starszy pan. Jazda z nim upłynęła na rozmowie. Po trasie pokazywał nam ciekawe miejsca i opowiadał o nich. Nie zauważyliśmy kiedy znaleźliśmy się w Mcchecie.
Widok na Mcchetę ze wzgórza Dżwari

 Co warto zobaczyć w Mcchecie w Gruzji?

Mccheta była kiedyś stolicą Gruzji. Niewielkie miasteczko, którego nazwę trudno wymówić wielu turystom. A wymowa jest prosta, tak jak się pisze, tak się wymawia- Mccheta.
  Tu wysiedliśmy, pożegnaliśmy się z Holendrami i wujem Vasilija i udaliśmy się na poszukiwanie noclegu. Jeden z tutejszych taksówkarzy polecił nam dom Gulo Merebashvili. Bez trudu go znaleźliśmy i przywitały nas tam dwie starsze panie. Wynajęliśmy pokój za 40 lari z wspólną łazienką i kuchnią. Było bardzo czysto i przytulnie.

W tym domu mieszkaliśmy

 Po chwili zjawiła się właścicielka Guliko. Porozmawialiśmy z nią trochę. Dała nam gruzińskiego sera i pyszne konfitury z derenia. Opowiedziała nam o sobie, o tym, że pracowała w sekretariacie Eduarda Szewardnadze w Berlinie. Okazało się, że dwie sympatyczne, starsze panie, które nas przywitały są jej ciotkami, razem z nią mieszkają i pomagają w prowadzeniu guest housu.
Gulo powiedziała nam, że gdybyśmy chcieli jechać wieczorem na wzgórze Dżwari, by podziwiać Mcchetę o zachodzie słońca, to może nam polecić kierowcę, który nas tam zawiezie za 20 lari. Do wieczora mieliśmy trochę czasu więc poszliśmy na spacer po mieście i zwiedziliśmy katedrę Sweti Cchoweli.
Na dziedzińcu katedry Sweti Cchoweli




Ciekawe czy jest tu wino?

Nie ma wina, jestem ja!


Zdjęcia Mcchety

Wieczorem zdecydowaliśmy się jechać na wzgórze Dżwari. Okazało się, że żeby tam dotrzeć, trzeba przejechać kilka kilometrów. Warto było! Ze wzgórza roztaczał się piękny widok na Mcchetę, którą opływają dwie rzeki Mtkwari i Aragwi. Pod Mcchetą łączą się w jedną rzekę.

Mccheta u zbiegu rzek 

Zdjęcia z wzgórza Dżwari

Po zachodzie słońca wróciliśmy do domu Gulo.

Serdecznie zapraszamy do pięknej Kachetii, do naszego Peter's Guest House w Sighnaghi, do kontaktu z nami:

 celina.wasilewska63@gmail.com 

nr tel.   +995 599 22 19 63  - polski, rosyjski, angielski (Polish, 
Russian, English)

Zapraszamy do polubienia nas na: https://www.facebook.com/peterguesthouse

Rezerwować pokoje można też tutaj 

Cdn.