sobota, 3 sierpnia 2013

Gruzja, okolice Telavi, 6.06.2013 r

Co można zwiedzić będąc w Telavi?

Samo miasto nie ma do zaoferowania turyście w zasadzie nic poza jednym wielkim platanem. Lepiej było zostać w Sighnaghi. Tam był klimat i samo miasto piękniejsze, a Telavi bez zachwytów.

 Po śniadaniu czekaliśmy w ogródku Eto przy herbacie na naszego kierowcę. Przyjechał zgodnie z umową o 10-tej i ruszyliśmy obejrzeć okolice Telavi. Podróż rozpoczęliśmy od zobaczenia katedry Alawerdi z XI w. Jest to drugi pod względem wysokości budynek sakralny w Gruzji. Na tle Kaukazu wygląda imponująco.

Katedra Alawerdi
Weszliśmy na dziedziniec. Okazało się, że aby wejść na teren katedry należy mieć przykryte nogi, ramiona i głowę. Ponieważ z powodu upału byliśmy "nieodpowiednio" ubrani do zwiedzania świątyni pozostało nam delektować się jej widokiem zewnętrznym.
Następnie ruszyliśmy do Ikalto. Położony na wzgórzu obiekt to trzy świątynie, winnica i ruiny akademii, w której podobno studiował Szota Rustaweli.

Ikalto




Pozostało nam jeszcze zobaczyć kompleks trzech kościołów- Shuamta. Leży on na zalesionym wzgórzu. Wiedzie do niego szutrowa droga leśna. Na jego terenie są obecnie prowadzone prace archeologiczne.

Shuamta


Niedaleko ulokowany jest Akhali Shuamta zbudowany w XVI w. i Dzveli Shuamta.

Akhali Shuamta

Po odwiedzeniu tylu świątyń nasz duch był ukontentowany i teraz należało się coś dla ciała. Pojechaliśmy do winnicy aby poznać sposób produkcji wina i spróbować tegoż trunku. Właściciel winnicy siedział na ławeczce przed domem i witał przyjeżdżających do niego gości.

Piotr z właścicielem winnicy

 Nasz kierowca oprowadził nas po pomieszczeniach, w których produkowano wino i opowiedział o metodach jego wytwarzania. Gruzini miażdżą winogrona i pozwalają takiej miazdze na fermentację. Następnie powstałe tak wino po oddzieleniu od owoców przelewano do glinianych pojemników zakopanych w ziemi. Zamykano je potem szczelnie i pozostawiano do dojrzewania na trzy lata. Tak oto możemy delektować się wyśmienitym, gruzińskim winem.
Zobaczyliśmy też tradycyjny, gruziński piec do wypieku chleba.

W takim piecu piecze się chleb

Rozpalano wewnątrz ogień i nagrzewano piec do odpowiedniej temperatury. Następnie do wewnętrznej ściany gorącego pieca przyklejano placki ciasta chlebowego, które po upieczeniu odrywano. Taki chleb piecze się jeszcze w wielu miejscach Gruzji.
Na koniec wizyty w winnicy zostaliśmy zaproszeni na degustację wina i posiłek, za co zapłaciliśmy 20 lari. Można również kupić wino w cenie 5 lari za litr. Tutaj po raz pierwszy spróbowaliśmy dżondżoli. Są to kiszone kwiaty nieznanego nam krzewu, uduszone z masłem i przyprawami. Pychotka!

Posiłek w winnicy


Po posiłku kierowca zawiózł nas do Telavi. Wysadził nas przy bankomacie, bo musieliśmy zasilić nasz budżet w stosowną gotówkę. Za wycieczkę trwającą kilka godzin zapłaciliśmy 40 lari. Może cena nie jest niska ale w jeden dzień trudno byłoby to wszystko zobaczyć. Mogliśmy więc na jutro planować podróż do następnej miejscowości. Trzeba przyznać, że w Gruzji jest co oglądać.
Wróciliśmy do naszego pokoju. Po krótkim odpoczynku postanowiliśmy pójść na bazar. W takich miejscach skupiają się smaki i zapachy regionu. Na bazarze zainteresował nas ser gruziński, którym częstowano nas w wielu miejscach, a ponieważ bardzo nam smakował, chcieliśmy taki kupić. Jedna ze sprzedających, zapytanych o cenę, chciała wiedzieć skąd jesteśmy. Kiedy powiedzieliśmy, że z Polski, zawinęła w papier pokaźny kawałek sera i dala nam go w prezencie.

Na bazarze z gruzinką, która podarowała nam ser


Podziękowaliśmy, obejrzeliśmy resztę straganów i ruszyliśmy w stronę domu Eto. Po drodze kupiliśmy chleb i coś słodkiego. W ogródku Eto zastaliśmy parę turystów- Weronikę z Hiszpanii i jej przyjaciela ze Szkocji. Wieczór spędziliśmy na rozmowie z nimi przy lampce gruzińskiego wina. Na jutro zaplanowaliśmy wyjazd do Shatili. Powiedzieliśmy Eto o naszych planach i zapytaliśmy czy kierowca,z którym dzisiaj jeździliśmy, zawiezie nas do Zhinvali, które leży na trasie do Shatili. Wybraliśmy taką opcję ponieważ nie chcieliśmy tracić czasu na jazdę najpierw marszrutką do Tbilisi przez Signagi, a potem z Tbilisi marszrutką do Shatili, która jeździ tam tylko dwa razy w tygodniu. Kierowca zgodził się nas zawieźć za 100 lari do Zhinvali. Umówiliśmy się na jutro na godzinę 9-tą.

Z Weroniką i jej przyjacielem ze Szkocji












Zdjęcia okolic Telavi

Serdecznie zapraszamy do pięknej Kachetii, do naszego Peter's Guest House w Sighnaghi, do kontaktu z nami:

 celina.wasilewska63@gmail.com 

nr tel.   +995 599 22 19 63  - polski, rosyjski, angielski (Polish, 
Russian, English)


Zapraszamy do polubienia nas na: https://www.facebook.com/peterguesthouse

Rezerwować pokoje można też tutaj 


Cdn.


2 komentarze:

  1. Wiesz jak dotrzec do tej winnicy, nazwa itd ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie nie pamiętam, wiem, że ta winnica jest przy drodze w kierunku na Sighnaghi. Nas woził kierowca z Telavi. Jeżeli wybierasz się do Telavi, to z perspektywy czasu i z doświadczenia wiem, że winnice lepiej zwiedzać z Sighnaghi, które samo w sobie jest dla turysty ciekawsze. Telavi nie ma nic do zaoferowania dla turysty oprócz tego, że może być miejscem wypadowym do zwiedzania okolicy.

      Usuń